Po premierze 'Księcia' - wywiad z JKR ::1
Dodane przez Hogsmeade_pl dnia 13 August 2008 23:52
W dniu światowej premiery szóstej części Harry'ego Pottera - 16 lipca 2005 r. - przedstawiciele serwisów internetowych Mugglenet i The Leaky Cauldron przeprowadzili bardzo obszerny wywiad z J.K. Rowling na temat jej nowej książki.

Emerson Spartz, Mugglenet (E.S): To pytanie być może zabrzmi dziwnie, ale ile razy czytalas swoje ksiazki?

J.K.R.: To nie jest dziwne pytanie, ponieważ gdy książka jest już opublikowana, rzadko czytam ją ponownie. To zabawne, że kiedy biorę do ręki jedną z moich książek, by sprawdzić dokładnie jakiś fakt - co oczywiście dzieje się często - wtedy zdarza mi się wciągnąć w lekturę i przeczytać kilka stron. Staram sie jednak odłożyć ją szybko na półkę i wrócić do tego, co właśnie pisałam. Ale nigdy, na przykład, gdy biorę kąpiel i mam ochotę sobie poczytać - nie biorę własnej książki. Dlatego też jest pewnie wielu fanów, którzy znają moje książki lepiej niż ja sama. Ja mam tylko tą przewagę, że zawsze wiem, co sie wydarzy w następnych tomach i oczywiście znam mnóstwo dodatkowych faktów.

Melissa Anelli, The Leaky Cauldron (M.A): Ile już nagromadziło się tych kartonów z dodatkowymi faktami?

J.K.R.: Naprawdę trudno mi powiedzieć ile, bo jestem ogromnie niezorganizowana, ale owszem, uzbierało sie tego dosyć sporo. Informacje znajdują się głównie w moich notesach, ponieważ niektóre z nich są tak wartościowe, że muszę je mieć pod ręka. Często zdarza mi się gubić rożne rzeczy, a wiadomo, że trudniej jest zgubić cały notes niż pojedynczą kartkę papieru.

E.S: Czy kiedy siódmy tom zostanie już wydany, pozostawisz swoją stronę internetową, by dalej odpowiadać na pytania czytelników?

J.K.R.: Tak, nie sądzę, bym zamknęła stronę, na przykład o północy, gdy siódmy tom będzie już dostępny. Nie, zdecydowanie tego nie zrobię. Wydaje mi się, że nie jestem w stanie odpowiadać na wszystkie wasze pytania osobiście i dokładnie opowiedzieć o każdej postaci, co z pewnością bardzo by was zadowolilo. Ludzie chcą znać wszystkie szczegóły, a ja z oczywistych powodów nie mogę odpowiadać na każde pytanie najbardziej dociekliwych fanów. I dlatego nie mogę zamknąć strony.
Sądzę również, że czytelnicy będą snuli teorie na temat rożnych postaci, nawet po zakończeniu całego cyklu. Niektórzy z was bardzo interesują się poszczególnymi postaciami, których życie i przeszłość nie były tak istotne dla całej fabuły, co oczywiście pozostawia wam otwartą drogę do fanfiction. Będziecie się zastanawiać, co się stało z niektórymi postaciami na końcu całej historii, bo one wciąż będą przecież istnieć. Ale jestem absolutnie pewna, że siódma cześć będzie tą ostatnia - nawet jeśli będziecie mnie naciskać, mówiąc: prosimy, jeszcze tylko jedna książka! Zdecydowanie - części będzie tylko siedem.

E.S: Siedem książek to długa seria...

J.K.R.: Zgadza się! Nikt nie będzie mógł powiedzieć, że wymiękliście, co?

M.A: Jeśli miałabyś napisać coś po zakończeniu serii, to czy byłoby to o Harrym czy też o innej postaci z książki, może biografię?

J.K.R.: Najbardziej prawdopodobna jest, jak już mówiłam kilka razy wcześniej, encyklopedia, przy której miałabym mnóstwo zabawy, opisując mniej znaczące postaci; mogłabym umieścić tam również dokładne biografie głównych bohaterów.

M.A: OK, ogromnie ważne pytanie dotyczące szóstej części: czy Snape jest zły?

J.K.R.: [prawie śmiejąc się] No więc, czytaliście książkę - co wy o tym sądzicie?

M.A: No czo, istnieją na ten temat konspiracyjne teorie i są ludzie, którzy...

J.K.R.:
... którzy mają wciąż rozpaczliwą nadzieję. [śmiech]

E.S: Tak!

M.A: Dokładnie!
[ogólny śmiech]

J.K.R.: Więc dobrze, to oczywiste, że relacje Harry - Snape są teraz bardzo osobiste, jeśli nawet nie bardziej niż Harry - Voldemort. I nie mogę odpowiedzieć na to pytanie, bo to byłby kolejny "spoiler" części siódmej, czyż nie? Cokolwiek nie powiem na ten temat, jest oczywiste, że ma to ogromny wpływ na to, co stanie się w kolejnej części, kiedy Harry i Snape znowu sie spotkają, więc naprawdę nie mogę. I powiedzmy sobie szczerze - teraz zapewne powstanie na ten temat jakieś 10 000 teorii, a ja sie świetnie bawię przy ich lekturze, dlatego tym bardziej nie uchylę rąbka tajemnicy. [śmiech] Wiem, jestem okropna, ale ja po prostu uwielbiam spekulacje, tak zdecydowanie kocham spekulacje...

E.S: Wiem, że Dumbledore lubi widzieć w ludziach to, co najlepsze, ale czasem wydaje się, że wręcz przesadza.
J.K.R.: [smiech] Tak, zgodziłabym się z tym. Niewątpliwie.

E.S: Jak ktoś tak...

J.K.R.: ... inteligentny...

E.S: ... może być aż tak zaślepiony wobec oczywistych spraw?

J.K.R.: No więc, na ten temat znajdzie się informacja w tomie siódmym. Ale dodam, że wydaje mi sie, iż tomy 5 i 6 wystarczająco jasno pokazały, że ogromna potęga umysłu nie uchroni cię przed emocjonalnymi błędami i uważam, że Dumbledore jest tego znakomitym przykładem. Właściwie to skłaniałabym sie ku tezie, że bycie bardzo, bardzo inteligentnym może stwarzać pewne problemy i tak właśnie było z Dumbledorem, ponieważ jego mądrość w pewnym sensie go wyizolowała. I sądzę, że wyraźnie widać to w książkach, bo gdzież jest ktoś jemu równy, gdzież jest jego powiernik, wspólnik, gdzie ktoś, u kogo może zasięgnąć rady? Nie ma nikogo takiego. To on jest zawsze tym, który daje, to on jest zawsze tym, który ma wzgląd na wszystkich, to on zawsze jest tym, który posiada wiedzę. Nawet jeśli McGonagall jest bardzo wartościową postacią i drugą nauczycielką w szkole po Dumbledorze, to na pewno mu nie dorównuje. Macie dość wymijająca odpowiedź, ale to niestety wszystko, co mogę ujawnić na ten temat.

E.S: Wcale nie, moim zdaniem to była zadowalająca odpowiedź.

M.A: To dość interesujące, że to właśnie Dumbledore jest samotny.

J.K.R.: Myślę, że jest dość wyobcowany, kilka osób zauważyło słusznie, ze jest jakby niedostępny, oddalony. Kiedyś moja siostra, w chwili frustracji przy lekturze fragmentu, gdy Hagrid nie wychodził z domu po opublikowaniu rewelacji na jego temat w artykule Rity Skeeter, zapytała mnie: dlaczego Dumbledore nie poszedł do niego wcześniej, dlaczego nie mógł iść od razu? Powiedziałam jej, że Dumbledore musiał go trochę przetrzymać i zobaczyć, czy Hagrid jest w stanie poradzić sobie sam z tym problemem. Gdyby dał sobie z tym radę sam, poczułby sie o wiele lepiej. On jest zbyt niedostępny, zbyt zimny, zupełnie jak Ty - odpowiedziała! [śmiech] Rozumiała przez to, że ona prawdopodobnie od razu pospieszyłaby z pomocą, a ja pewnie stanęłabym na chwilę z boku i rzekła: poczekajmy chwilę i zobaczmy, czy nie jest w stanie sam sobie z tym poradzić. Może nie dałabym mu aż tygodnia, ale na pewno poczekałabym jedno popołudnie. Ona natomiast pobiegłaby od razu do jego chatki.

E.S: To jest jedno z najbardziej dręczących mnie pytan od czasu lektury trzeciego tomu: dlaczego Voldemort dał Lily tak ogromne szanse na przeżycie? I czy naprawdę pozwoliłby jej żyć?

J.K.R.: Mhm.

E.S: Dlaczego?

J.K.R.: [chwila milczenia] Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie. Ale faktycznie dał - macie absolutną rację. A nie wolicie mnie zapytać zamiast tego, dlaczego śmierć Jamesa nie ocaliła życia Lily i Harry'ego? Na to macie właściwie gotowa odpowiedź, odpowiedz na to pytanie zawarta jest w waszym poprzednim pytaniu: ponieważ ona mogła żyć, a wybrała śmierć. James i tak mail być zabity. Wiecie, co mam na myśli? Nie mówię, że James nie był przygotowany, by oddać życie za swoich bliskich, zginał broniąc swojej rodziny, tylko że on mail być zamordowany bez względu na wszystko. Więc po prostu musiał zginać, nikt nie dał mu wyboru, ruszył do walki w pewnym sensie w sposób instynktowny. Sądzę, że są różnice w ich odwadze. James był ogromnie dzielny. Ale wydaje mi sie, że odwaga Lily była w tym przypadku większa, ponieważ Lily maila szansę ocalić siebie, miała wybór. Każda matka, każda normalna matka, zrobiłaby to, co zrobiła Lily, wiec pod tym względem jej odwaga była także w pewnym sensie instynktowna, tylko że ona maila dany wybór, którego James nie miał. To tak samo, jak gdyby jakiś intruz wtargnął do waszego domu. Instynktownie ruszylibyście na niego. Ale czy gdybyście mieli z zimna krwią zadecydować, co zrobić, gdy ktoś wam mówi: 'Usuń mi się z drogi', to czy jesteście w stanie przewidzieć, jak byście się zachowali? Ja myślę, że żadna matka nie usunęłaby się, pozostawiając swoje dziecko. Ona bardzo świadomie ofiarowała swe życie. Miała jasny wybór.

E.S: A James nie miał.

J.K.R.: Czy zginał, decydując, czy ocalić Harry'ego, czy też odejść wolny? Nie. I to jest właśnie ta subtelna różnica dzieląca poświecenie Lily od Jamesa, no i oczywiście jest jeszcze coś... ale to mniej więcej cala odpowiedź.

M.A: Czy zdawała sobie sprawę z możliwego efektu, jaki osiągnie, osłaniając Harry'ego własnym ciałem?

J.K.R.: Nie, ponieważ - jak starałam sie to wyraźnie pokazać w całej serii - coś podobnego nigdy wcześniej nie miało miejsca. Nikt wcześniej nie przeżył. I nikt wcześniej nie wiedział, że to w ogóle możliwe.

M.A: Więc nie zdarzyło się, by Voldemort czy ktokolwiek inny, używając kiedykolwiek zaklęcia Avada Kedavra, dał komuś wybór i ten ktoś wybrał tę właśnie opcję [by umrzeć]?

J.K.R.: Nawet jeśli takie sytuacje się zdarzały, to nie w takim szczególnym przypadku.




Nadesłane przez: Nimfadora
Dodane: czerwiec 20 2006 08:12:07